Warning: Illegal offset type in /home/domena17/domains/aptekanapoziomie.pl/public_html/wp-includes/class-wp-widget-factory.php on line 57
Jak sieci aptek nabijają chorego w butelkę? cz.2: Populizm i manipulacja faktami - Apteka na Poziomie Apteka na Poziomie

Jak sieci aptek nabijają chorego w butelkę? cz.2: Populizm i manipulacja faktami

Pierwszy nasz wpis dotyczył patologii związanych stricte z funkcjonowaniem dużych sieci aptek: Jak sieci aptek nabijają chorego w butelkę? cz.1. Dzisiaj przyjrzyjmy się argumentom sieciowców przeciwko proponowanym zmianom Prawa Farmaceutycznego (dalej PF).

big-pharma-800px

Na wstępie wyjaśnijmy jeszcze niezorientowanym z czego wynikła potrzeba wprowadzenia zmian w PF. Na jakie patologie wskazuje Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz Najwyższa Izba Kontroli?[1]NIK: nie ma skutecznej kontroli nad rynkiem obrotu lekami:

  1. Nielegalny wywóz leków za granicę – proceder, który w ostatnich latach powoduje braki leków ratujących życie na polskim rynku[2]Firmy mają nowy sposób eksportu leków z Polski. PiS myśli o aptekach tylko dla aptekarzy
  2. Nagminne łamanie zapisów antykoncentracyjnych – wg prawa jeden przedsiębiorca bezpośrednio lub pośrednio może posiadać nie więcej niż 1% aptek w województwie, co ma zapobiegać monopolizacji rynku. Jednak sieci składając fałszywe oświadczenia lub poprzez przejęcia nagminnie łamią ten zakaz.
  3. Łamanie zakazu powiązania aptek z hurtowniami – mimo regulacji dwie z trzech największych hurtowni posiadają apteki.
  4. Unikanie płacenia podatków przez sieci aptek.[3]Podatku od sieci aptecznych jak na lekarstwo. Czemu apteki nie płacą?
  5. Stosowanie praktyk nieuczciwej konkurencji oraz cen dumpingowych.[4]Łanda: Będziemy walczyć z dumpingiem w aptekach

Choć teoria była dobra, w praktyka pokazała, że przepisy były nie do wyegzekwowania. Nieuczciwi przedsiębiorcy są nagminnie karani odbieraniem zezwoleń, ale na miejsce jednej zamkniętej apteki otwierają zaraz kolejna. Proponowane zmiany znacznie ułatwią egzekwowanie przepisów…

We środę 14.12.2016 odbyło się pierwsze czytanie noweli ustawy PF. Wyjaśnijmy sobie zatem jakie twierdzenia są fałszem, a jakie prawdą w tym całym zamieszaniu. Zapoznamy się też z oczekiwaniami przyszłych farmaceutów, których jak dotąd nikt nie pytał o zdanie. Gotowi?

 

Ustawa na zawsze “zabetonuje” rynek. FAŁSZ

Nadrzędnym celem nowelizacji ustawy jest doprowadzenie do ustabilizowania rynku aptecznego. Jest to jedyny sposób zatrzymania patologii – do takiego wniosku doszły zarówno NRA, jak i Ministerstwo Zdrowia oraz GIF. Dopiero po wprowadzeniu regulacji i uzyskaniu dokładnego obrazu sytuacji będzie możliwość podjęcia świadomej decyzji o rozluźnieniu proponowanych ograniczeń. Wszystko w miarę rosnącego zapotrzebowania pacjentów na dostęp do aptek. Biorąc pod uwagę jak ważna dla społeczeństwa jest odpowiednia gospodarka lekowa nie ma tu miejsca na zupełnie wolny rynek. Leki to nie cukierki, a apteki to nie sklepy. W każdym cywilizowanym kraju obrót lekiem podlega mniejszym lub większym regulacjom.

 

Korporacje aptekarskie to lobby właścicieli aptek. FAŁSZ

Samorząd, inaczej Izby Aptekarskie, zrzeszają wszystkich farmaceutów w Polsce, także tych pracujących w sieciach oraz w hurtowniach. Co więcej, w skład nowych władz wchodzą farmaceuci, którzy nie posiadają własnych aptek.

 

Ustawa doprowadzi do wywłaszczenia właścicieli aptek sieciowych. FAŁSZ

Powtarzane często w mediach stwierdzenie jest po prostu nieprawdziwe. Ustawa utrzymuje w mocy nie tylko te pozwolenia, które już są, ale też te, które są w trakcie procesowania! Niezadowolenie sieciowców wynika z faktu, że po wejściu ustawy w życie nie będą mogli otwierać nowych placówek, a właśnie na podboju rynku bazuje ich obecny model rozwoju i tymczasowa strategia cenowa.

 

Wprowadzenie ustawy doprowadzi do wzrostu cen leków. FAŁSZ

Jeśli wszyscy uczestnicy rynku działają zgodnie z prawem prowadząc rentowny, zdrowy biznes, to nie ma powodu, by ograniczenie otwierania NOWYCH aptek przez ludzi bez wykształcenia farmaceutycznego miało spowodować wzrost cen leków.

 

Ustawa zmniejszy dostęp pacjentów od aptek. FAŁSZ

Wszyscy widzimy w centrach miast że Polska aptekami stoi. Mamy je na każdym rogu. Nawet do 5 na jednej ulicy! Mimo to, czasem chcąc wykupić potrzebny lek trzeba przemierzyć pół miasta bo choć wszędzie półki uginają się od kolorowych reklamowanych pudełek, brak jest potrzebnych leków z recepty, nierzadko tych ratujących życie.

Wymuszenie pewnej odległości pomiędzy aptekami uniemożliwi otwieranie aptek drzwi w drzwi – nowe apteki będą musiały zachować pewien odstęp. Co za tym idzie, siatka aptek w danym regionie zamiast się koncentrować w atrakcyjnych szlakach pokryje większy zasięg. Stąd prosty wniosek – dostęp do leków ulegnie poprawie! Ponadto dzięki lepszej rentowności apteki będą mogły utrzymywać większe zapasy leków, których okresowo brakuje w hurtowniach.

 

Ustawa zahamuje innowacyjność i rozwój polskich aptek. FAŁSZ

Tak zwana “innowacyjność” polskich sieci aptek sprowadza się do większych sal samoobsługowych (co ma maksymalizować sprzedaż zachęcając do większych zakupów), lepszego oświetlenia i stylowych fartuchów. Prawdziwa innowacyjność dotyczy opieki nad pacjentem, a nie merchandisingu. Zaś jeśli rozwój nowych aptek odbywa się kosztem aptek indywidualnych, to nie postęp lecz pogrom mniejszych rodzinnych przedsiębiorstw.  Które już przecież dostęp do leków zapewniały od lat.

 

Farmaceuci nieobarczeni prowadzeniem firmy skupią się na pacjencie. FAŁSZ

Tylko w teorii, bo praktyka wskazuje na coś zupełnie innego. W sieciach aptek farmaceutów nieobarczonych prowadzeniem firmy zawala się innymi zadaniami, takimi jak:

  • raportowaniem zysków Centrali i rozliczaniem personelu z wyników sprzedażowych,
  • urabianiem lekarzy w przychodniach (o tym pisaliśmy TU),
  • szpiegowaniem innych aptek w okolicy z zapytaniami o ceny produktów w celu opracowania strategii wojen cenowych,
  • i innymi zajęciami, kompletnie niezwiązanymi z tym, do czego przygotowywał się farmaceuta przez 5 lat ciężkich studiów.

Jakim cudem w takim razie my prowadząc swoje apteki, „obarczeni” nie tylko prowadzeniem firmy, ale i dodatkowymi zajęciami takimi jak wykłady dla farmaceutów, studentów, pacjentów, dalszym kształceniem i rozwijaniem usług opieki farmaceutycznej, znamy każdego naszego pacjenta z imienia i nazwiska w nocy o północy potrafiąc wymienić jego leki i choroby?

Nie jesteśmy jedyni – od zawsze farmaceuci godzili prowadzenie firmy z obowiązkami związanymi w wykonywaniem zawodu farmaceuty i nie potrzebowali przedsiębiorców i managerów, żeby nimi zarządzali.

– Według nas farmaceuta powinien się zajmować pacjentem, jego zdrowiem i opieką farmaceutyczną, a nie prowadzeniem firmy. Od tego są przedsiębiorcy – mówi właściciel jednej z największych sieci aptek. Co chciał przekazać? Że od biznesu są biznesmeni, nie farmaceuci. Pozwólmy naszym podopiecznym farmaceutom bawić się w tą swoją opiekę farmaceutyczną, a dorosłym ludziom zarabiać pieniądze.[5]Sieci apteczne od środka. Tak wygląda farmaceutyczne bezprawie

 

Przecież farmaceuci też są nastawieni na zysk. Apteka to nie instytucja charytatywna. FAŁSZ

Nie po to studiowaliśmy długie lata żeby jedyne co nas interesowało to słupki na koniec miesiąca. Oczywistym jest to, że etyką i troską farmaceuta nie wykarmi rodziny. Jednak to one stanowią dla nas wartości nadrzędne. Wszystko co robimy dla pacjentów jest wynikiem faktycznego zaangażowania – nie efektem prac działu marketingu! Pracując we własnej aptece chcemy realizować się zawodowo – chcemy, żeby apteka była jak najlepsza, oferowała jak najwięcej naszym pacjentom, i zarówno my, jak i nasz personel, spełniał się jako doradcy, a nie sprzedawcy.

Czy farmaceuci są zorientowani na zysk? Jeśli tak, to dlaczego:

  • to farmaceuci wypowiadają się tak krytycznie na temat suplementów diety? Choć to z nich apteki czerpią znaczną część swoich zysków.
  • to farmaceuci otwarcie krytykują reklamy w mediach i domagają się ich zakazu? Wszak reklama napędza nam klientele kupującą drogie preparaty na wymyślone choroby.
  • farmaceuci na etacie w sieciach buntują się przeciwko targetom sprzedażowym, w najlepszym przypadku rezygnując z premii, w najgorszym tracąc pracę?
  • to farmaceuci walczą o wprowadzenie Opieki Farmaceutycznej, wiedząc, że wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością i czasochłonnymi konsultacjami z pacjentami, które skutkują najczęściej ograniczeniem spożycia leków, a więc mniejszymi zakupami?

 

Dziecko nie będzie mogło odziedziczyć apteki po rodzicu. FAŁSZ

Przedsiębiorcy są zaniepokojeni, że ich dzieci nie będą mogły przejąć po nich biznesu. Nie jest to prawdą – wg założeń noweli nawet jeśli apteka nie spełnia nowych kryteriów, będzie mogła być odziedziczona przez potomka właściciela. Jeśli dziecko nie jest farmaceutą, może zawsze ukończyć DARMOWE studia farmaceutyczne na dowolnym uniwersytecie medycznym. Powszechny dostęp do edukacji sprawia, że brak wykształcenia nie jest dyskryminujący przez nową ustawę.

 

Wielu farmaceutów straci pracę. FAŁSZ

W Polsce szacunkowa liczba farmaceutów na jedną aptekę waha się od 1,6 do 1,7. Oznacza to, że istnieje ogromny niedobór aptekarzy, a bezrobocie w naszym zawodzie praktycznie nie istnieje. Ponadto więcej niż 7 tysięcy farmaceutów ma ponad 60 lat, a więc 1/5 wszystkich farmaceutów jest w wieku emerytalnym. Już obecnie wiele aptek funkcjonuje bez fizycznej obecności farmaceuty na zmianie w aptece. Bez szybkich zmian w prawie będziemy mieć AbA, czyli Apteki bez Aptekarza

 

Nie wszystkie sieci aptek są „złe”. PRAWDA

Jasne, że istnieją małe rodzinne sieci aptek, które są zbudowane ciężką pracą, a nie za pieniądze z nielegalnego wywozu leków czy innych działalności. Jednak te sieci tylko skorzystają na zmianach, gdyż mając pewność, że drzwi w drzwi z nimi nie otworzy się agresywna (przynajmniej chwilowo) cenowo konkurencja mogą skupić się na poprawie jakości i na opiece farmaceutycznej do której wszyscy dążymy.

 

Ustawa uniemożliwi młodym farmaceutom otwieranie nowych aptek. FAŁSZ

To obecnie młodzi farmaceuci nie otwierają swoich aptek. Choć teoretycznie mogą, bo nie ma żadnych ograniczeń. Młody może wziąć kredyt i otworzyć aptekę na nowym osiedlu, na wsi lub małej miejscowości, ciężką pracą przekonać mieszkańców do wykupywania recept nie w dużych miastach wychodząc od lekarza czy ze szpitala, lecz właśnie u niego w aptece. Magister zainwestuje w personel i duży magazyn leków 200 tys. złotych. To byłoby jak najbardziej realne… gdyby nie sieci.  Wraz ze wzrostem obrotu i wielkością zamówień w hurtowniach, rośnie ryzyko katastrofy. Dlaczego? Zarówno hurtownie, jak i program apteczny zbierają dane o obrotach apteki naszego magistra, w sposób mniej lub bardziej pośredni. Jak tylko obrót apteki osiągnie wystarczający poziom, tuż obok otwiera się apteka sieciowa …doprowadzając naszego magistra do bankructwa.

apteka-na-aptece

Apteka na aptece. Dostępność do leków na każdym piętrze?

W proponowanych realiach Młody otworzy własną aptekę na nowym osiedlu, małej miejscowości lub wsi i spokojny o swoją przyszłość może śmiało inwestować zarówno swój czas jak i pieniądze w swoją placówkę, o prowadzeniu której zawsze marzył.

 

Młodzi farmaceuci nie chcą otwierać własnych aptek. FAŁSZ

O tym, że tak nie jest przekonaliśmy się chociażby prowadząc wykład na temat zakładania własnej apteki dla studentów Wydziału Farmaceutycznego UJ CM, na którym było ponad 80 osób, a pytaniom zainteresowanych nie było końca. Już pierwsze jakie padło dotyczyło tego, jak nie dać się wykończyć przez sieciówki…

Jednak sieciowcy mają inne zdanie na ten temat[6]RP: Farmaceuci nie chcą kupować aptek od sieci i wiedzą co dla nas najlepsze. Zapytali swoich pracowników, czy chcą kupić od nich udziały i niewielu chciało. Nie ma nawet sensu przytaczać wyników tego “badania”. Umówmy się, czym innym jest otwieranie własnej apteki od zera i praca na swoje nazwisko w lokalnej społeczności, a czym innym wykupywanie udziałów w firmie po nadmuchanej cenie. Ponadto w firmie, o której nawet nie wiemy czy jest dochodowa i potrafi przetrwać bez zewnętrznych źródeł finansowania.

 

Studenci farmacji obawiają się niepewnej przyszłości rynku pracy. PRAWDA

Prawda, ale nie z powodu proponowanych zmian. W związku z tym, że praca w obecnych realiach wymaga coraz mniejszego wkładu intelektualnego, nastąpił spadek zainteresowania wśród ambitnych jednostek studiowaniem farmacji.

Pracom komisji ds. deregulacji rynku aptecznego z zapartym tchem przygląda się całe środowisko studentów farmacji. Nie są już pełni obaw, lecz pełni nadziei na zmiany, które pozwolą im w przyszłości rozwijać się w kierunku, w jakim są kształceni, mogąc w pełni wykorzystywać swoją wiedzę zgodnie z założeniami Medycyny Opartej na Faktach (EBM) oraz ze swoim sumieniem i etyką zawodową. (czytaj: Stanowisko studentów farmacji w/s proponowanych zmian) Studenci chcą w przyszłości spełniać swoje marzenia, a nie plany sprzedażowe koordynatora regionalnego.

 

Przypisy   [ + ]