Jak sieci aptek nabijają chorego w butelkę? cz.2: Populizm i manipulacja faktami

Pierwszy nasz wpis dotyczył patologii związanych stricte z funkcjonowaniem dużych sieci aptek: Jak sieci aptek nabijają chorego w butelkę? cz.1. Dzisiaj przyjrzyjmy się argumentom sieciowców przeciwko proponowanym zmianom Prawa Farmaceutycznego (dalej PF).

big-pharma-800px

Na wstępie wyjaśnijmy jeszcze niezorientowanym z czego wynikła potrzeba wprowadzenia zmian w PF. Na jakie patologie wskazuje Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz Najwyższa Izba Kontroli?[1]NIK: nie ma skutecznej kontroli nad rynkiem obrotu lekami:

  1. Nielegalny wywóz leków za granicę – proceder, który w ostatnich latach powoduje braki leków ratujących życie na polskim rynku[2]Firmy mają nowy sposób eksportu leków z Polski. PiS myśli o aptekach tylko dla aptekarzy
  2. Nagminne łamanie zapisów antykoncentracyjnych – wg prawa jeden przedsiębiorca bezpośrednio lub pośrednio może posiadać nie więcej niż 1% aptek w województwie, co ma zapobiegać monopolizacji rynku. Jednak sieci składając fałszywe oświadczenia lub poprzez przejęcia nagminnie łamią ten zakaz.
  3. Łamanie zakazu powiązania aptek z hurtowniami – mimo regulacji dwie z trzech największych hurtowni posiadają apteki.
  4. Unikanie płacenia podatków przez sieci aptek.[3]Podatku od sieci aptecznych jak na lekarstwo. Czemu apteki nie płacą?
  5. Stosowanie praktyk nieuczciwej konkurencji oraz cen dumpingowych.[4]Łanda: Będziemy walczyć z dumpingiem w aptekach

Choć teoria była dobra, w praktyka pokazała, że przepisy były nie do wyegzekwowania. Nieuczciwi przedsiębiorcy są nagminnie karani odbieraniem zezwoleń, ale na miejsce jednej zamkniętej apteki otwierają zaraz kolejna. Proponowane zmiany znacznie ułatwią egzekwowanie przepisów…

We środę 14.12.2016 odbyło się pierwsze czytanie noweli ustawy PF. Wyjaśnijmy sobie zatem jakie twierdzenia są fałszem, a jakie prawdą w tym całym zamieszaniu. Zapoznamy się też z oczekiwaniami przyszłych farmaceutów, których jak dotąd nikt nie pytał o zdanie. Gotowi?

 

Ustawa na zawsze “zabetonuje” rynek. FAŁSZ

Nadrzędnym celem nowelizacji ustawy jest doprowadzenie do ustabilizowania rynku aptecznego. Jest to jedyny sposób zatrzymania patologii – do takiego wniosku doszły zarówno NRA, jak i Ministerstwo Zdrowia oraz GIF. Dopiero po wprowadzeniu regulacji i uzyskaniu dokładnego obrazu sytuacji będzie możliwość podjęcia świadomej decyzji o rozluźnieniu proponowanych ograniczeń. Wszystko w miarę rosnącego zapotrzebowania pacjentów na dostęp do aptek. Biorąc pod uwagę jak ważna dla społeczeństwa jest odpowiednia gospodarka lekowa nie ma tu miejsca na zupełnie wolny rynek. Leki to nie cukierki, a apteki to nie sklepy. W każdym cywilizowanym kraju obrót lekiem podlega mniejszym lub większym regulacjom.

 

Korporacje aptekarskie to lobby właścicieli aptek. FAŁSZ

Samorząd, inaczej Izby Aptekarskie, zrzeszają wszystkich farmaceutów w Polsce, także tych pracujących w sieciach oraz w hurtowniach. Co więcej, w skład nowych władz wchodzą farmaceuci, którzy nie posiadają własnych aptek.

 

Ustawa doprowadzi do wywłaszczenia właścicieli aptek sieciowych. FAŁSZ

Powtarzane często w mediach stwierdzenie jest po prostu nieprawdziwe. Ustawa utrzymuje w mocy nie tylko te pozwolenia, które już są, ale też te, które są w trakcie procesowania! Niezadowolenie sieciowców wynika z faktu, że po wejściu ustawy w życie nie będą mogli otwierać nowych placówek, a właśnie na podboju rynku bazuje ich obecny model rozwoju i tymczasowa strategia cenowa.

 

Wprowadzenie ustawy doprowadzi do wzrostu cen leków. FAŁSZ

Jeśli wszyscy uczestnicy rynku działają zgodnie z prawem prowadząc rentowny, zdrowy biznes, to nie ma powodu, by ograniczenie otwierania NOWYCH aptek przez ludzi bez wykształcenia farmaceutycznego miało spowodować wzrost cen leków.

 

Ustawa zmniejszy dostęp pacjentów od aptek. FAŁSZ

Wszyscy widzimy w centrach miast że Polska aptekami stoi. Mamy je na każdym rogu. Nawet do 5 na jednej ulicy! Mimo to, czasem chcąc wykupić potrzebny lek trzeba przemierzyć pół miasta bo choć wszędzie półki uginają się od kolorowych reklamowanych pudełek, brak jest potrzebnych leków z recepty, nierzadko tych ratujących życie.

Wymuszenie pewnej odległości pomiędzy aptekami uniemożliwi otwieranie aptek drzwi w drzwi – nowe apteki będą musiały zachować pewien odstęp. Co za tym idzie, siatka aptek w danym regionie zamiast się koncentrować w atrakcyjnych szlakach pokryje większy zasięg. Stąd prosty wniosek – dostęp do leków ulegnie poprawie! Ponadto dzięki lepszej rentowności apteki będą mogły utrzymywać większe zapasy leków, których okresowo brakuje w hurtowniach.

 

Ustawa zahamuje innowacyjność i rozwój polskich aptek. FAŁSZ

Tak zwana “innowacyjność” polskich sieci aptek sprowadza się do większych sal samoobsługowych (co ma maksymalizować sprzedaż zachęcając do większych zakupów), lepszego oświetlenia i stylowych fartuchów. Prawdziwa innowacyjność dotyczy opieki nad pacjentem, a nie merchandisingu. Zaś jeśli rozwój nowych aptek odbywa się kosztem aptek indywidualnych, to nie postęp lecz pogrom mniejszych rodzinnych przedsiębiorstw.  Które już przecież dostęp do leków zapewniały od lat.

 

Farmaceuci nieobarczeni prowadzeniem firmy skupią się na pacjencie. FAŁSZ

Tylko w teorii, bo praktyka wskazuje na coś zupełnie innego. W sieciach aptek farmaceutów nieobarczonych prowadzeniem firmy zawala się innymi zadaniami, takimi jak:

  • raportowaniem zysków Centrali i rozliczaniem personelu z wyników sprzedażowych,
  • urabianiem lekarzy w przychodniach (o tym pisaliśmy TU),
  • szpiegowaniem innych aptek w okolicy z zapytaniami o ceny produktów w celu opracowania strategii wojen cenowych,
  • i innymi zajęciami, kompletnie niezwiązanymi z tym, do czego przygotowywał się farmaceuta przez 5 lat ciężkich studiów.

Jakim cudem w takim razie my prowadząc swoje apteki, „obarczeni” nie tylko prowadzeniem firmy, ale i dodatkowymi zajęciami takimi jak wykłady dla farmaceutów, studentów, pacjentów, dalszym kształceniem i rozwijaniem usług opieki farmaceutycznej, znamy każdego naszego pacjenta z imienia i nazwiska w nocy o północy potrafiąc wymienić jego leki i choroby?

Nie jesteśmy jedyni – od zawsze farmaceuci godzili prowadzenie firmy z obowiązkami związanymi w wykonywaniem zawodu farmaceuty i nie potrzebowali przedsiębiorców i managerów, żeby nimi zarządzali.

– Według nas farmaceuta powinien się zajmować pacjentem, jego zdrowiem i opieką farmaceutyczną, a nie prowadzeniem firmy. Od tego są przedsiębiorcy – mówi właściciel jednej z największych sieci aptek. Co chciał przekazać? Że od biznesu są biznesmeni, nie farmaceuci. Pozwólmy naszym podopiecznym farmaceutom bawić się w tą swoją opiekę farmaceutyczną, a dorosłym ludziom zarabiać pieniądze.[5]Sieci apteczne od środka. Tak wygląda farmaceutyczne bezprawie

 

Przecież farmaceuci też są nastawieni na zysk. Apteka to nie instytucja charytatywna. FAŁSZ

Nie po to studiowaliśmy długie lata żeby jedyne co nas interesowało to słupki na koniec miesiąca. Oczywistym jest to, że etyką i troską farmaceuta nie wykarmi rodziny. Jednak to one stanowią dla nas wartości nadrzędne. Wszystko co robimy dla pacjentów jest wynikiem faktycznego zaangażowania – nie efektem prac działu marketingu! Pracując we własnej aptece chcemy realizować się zawodowo – chcemy, żeby apteka była jak najlepsza, oferowała jak najwięcej naszym pacjentom, i zarówno my, jak i nasz personel, spełniał się jako doradcy, a nie sprzedawcy.

Czy farmaceuci są zorientowani na zysk? Jeśli tak, to dlaczego:

  • to farmaceuci wypowiadają się tak krytycznie na temat suplementów diety? Choć to z nich apteki czerpią znaczną część swoich zysków.
  • to farmaceuci otwarcie krytykują reklamy w mediach i domagają się ich zakazu? Wszak reklama napędza nam klientele kupującą drogie preparaty na wymyślone choroby.
  • farmaceuci na etacie w sieciach buntują się przeciwko targetom sprzedażowym, w najlepszym przypadku rezygnując z premii, w najgorszym tracąc pracę?
  • to farmaceuci walczą o wprowadzenie Opieki Farmaceutycznej, wiedząc, że wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością i czasochłonnymi konsultacjami z pacjentami, które skutkują najczęściej ograniczeniem spożycia leków, a więc mniejszymi zakupami?

 

Dziecko nie będzie mogło odziedziczyć apteki po rodzicu. FAŁSZ

Przedsiębiorcy są zaniepokojeni, że ich dzieci nie będą mogły przejąć po nich biznesu. Nie jest to prawdą – wg założeń noweli nawet jeśli apteka nie spełnia nowych kryteriów, będzie mogła być odziedziczona przez potomka właściciela. Jeśli dziecko nie jest farmaceutą, może zawsze ukończyć DARMOWE studia farmaceutyczne na dowolnym uniwersytecie medycznym. Powszechny dostęp do edukacji sprawia, że brak wykształcenia nie jest dyskryminujący przez nową ustawę.

 

Wielu farmaceutów straci pracę. FAŁSZ

W Polsce szacunkowa liczba farmaceutów na jedną aptekę waha się od 1,6 do 1,7. Oznacza to, że istnieje ogromny niedobór aptekarzy, a bezrobocie w naszym zawodzie praktycznie nie istnieje. Ponadto więcej niż 7 tysięcy farmaceutów ma ponad 60 lat, a więc 1/5 wszystkich farmaceutów jest w wieku emerytalnym. Już obecnie wiele aptek funkcjonuje bez fizycznej obecności farmaceuty na zmianie w aptece. Bez szybkich zmian w prawie będziemy mieć AbA, czyli Apteki bez Aptekarza

 

Nie wszystkie sieci aptek są „złe”. PRAWDA

Jasne, że istnieją małe rodzinne sieci aptek, które są zbudowane ciężką pracą, a nie za pieniądze z nielegalnego wywozu leków czy innych działalności. Jednak te sieci tylko skorzystają na zmianach, gdyż mając pewność, że drzwi w drzwi z nimi nie otworzy się agresywna (przynajmniej chwilowo) cenowo konkurencja mogą skupić się na poprawie jakości i na opiece farmaceutycznej do której wszyscy dążymy.

 

Ustawa uniemożliwi młodym farmaceutom otwieranie nowych aptek. FAŁSZ

To obecnie młodzi farmaceuci nie otwierają swoich aptek. Choć teoretycznie mogą, bo nie ma żadnych ograniczeń. Młody może wziąć kredyt i otworzyć aptekę na nowym osiedlu, na wsi lub małej miejscowości, ciężką pracą przekonać mieszkańców do wykupywania recept nie w dużych miastach wychodząc od lekarza czy ze szpitala, lecz właśnie u niego w aptece. Magister zainwestuje w personel i duży magazyn leków 200 tys. złotych. To byłoby jak najbardziej realne… gdyby nie sieci.  Wraz ze wzrostem obrotu i wielkością zamówień w hurtowniach, rośnie ryzyko katastrofy. Dlaczego? Zarówno hurtownie, jak i program apteczny zbierają dane o obrotach apteki naszego magistra, w sposób mniej lub bardziej pośredni. Jak tylko obrót apteki osiągnie wystarczający poziom, tuż obok otwiera się apteka sieciowa …doprowadzając naszego magistra do bankructwa.

apteka-na-aptece

Apteka na aptece. Dostępność do leków na każdym piętrze?

W proponowanych realiach Młody otworzy własną aptekę na nowym osiedlu, małej miejscowości lub wsi i spokojny o swoją przyszłość może śmiało inwestować zarówno swój czas jak i pieniądze w swoją placówkę, o prowadzeniu której zawsze marzył.

 

Młodzi farmaceuci nie chcą otwierać własnych aptek. FAŁSZ

O tym, że tak nie jest przekonaliśmy się chociażby prowadząc wykład na temat zakładania własnej apteki dla studentów Wydziału Farmaceutycznego UJ CM, na którym było ponad 80 osób, a pytaniom zainteresowanych nie było końca. Już pierwsze jakie padło dotyczyło tego, jak nie dać się wykończyć przez sieciówki…

Jednak sieciowcy mają inne zdanie na ten temat[6]RP: Farmaceuci nie chcą kupować aptek od sieci i wiedzą co dla nas najlepsze. Zapytali swoich pracowników, czy chcą kupić od nich udziały i niewielu chciało. Nie ma nawet sensu przytaczać wyników tego “badania”. Umówmy się, czym innym jest otwieranie własnej apteki od zera i praca na swoje nazwisko w lokalnej społeczności, a czym innym wykupywanie udziałów w firmie po nadmuchanej cenie. Ponadto w firmie, o której nawet nie wiemy czy jest dochodowa i potrafi przetrwać bez zewnętrznych źródeł finansowania.

 

Studenci farmacji obawiają się niepewnej przyszłości rynku pracy. PRAWDA

Prawda, ale nie z powodu proponowanych zmian. W związku z tym, że praca w obecnych realiach wymaga coraz mniejszego wkładu intelektualnego, nastąpił spadek zainteresowania wśród ambitnych jednostek studiowaniem farmacji.

Pracom komisji ds. deregulacji rynku aptecznego z zapartym tchem przygląda się całe środowisko studentów farmacji. Nie są już pełni obaw, lecz pełni nadziei na zmiany, które pozwolą im w przyszłości rozwijać się w kierunku, w jakim są kształceni, mogąc w pełni wykorzystywać swoją wiedzę zgodnie z założeniami Medycyny Opartej na Faktach (EBM) oraz ze swoim sumieniem i etyką zawodową. (czytaj: Stanowisko studentów farmacji w/s proponowanych zmian) Studenci chcą w przyszłości spełniać swoje marzenia, a nie plany sprzedażowe koordynatora regionalnego.

 

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Przypisy   [ + ]



  • Piotr

    Brawo! Zgadzam się w 100%!

  • 78looki

    „Dopiero po wprowadzeniu regulacji i uzyskaniu dokładnego obrazu sytuacji będzie możliwość podjęcia świadomej decyzji o rozluźnieniu proponowanych ograniczeń. Wszystko w miarę rosnącego zapotrzebowania pacjentów na dostęp do aptek.”

    W jaki sposób będzie według Was mierzone rosnące zapotrzebowanie pacjentów na dostęp do aptek? Bo jako kraj się przecież wyludniamy i wątpliwe by nawet 500+ odwrócił ten trend. Jedyna szansa w imigrantach. Więc tam gdzie dziś jest > 3000 os/aptekę za kilka lat będzie raczej < 3000. Oczywiście może poza 10 największymi miastami.

    • FARMAceuci

      Wystarczy, że więcej osób będzie migrować z centrum na obrzeża miast i tereny wiejskie. Rośnie wtedy liczba mieszkańców na jedną gminę (jeśli ktoś wyprowadza się do sąsiedniej) a także możliwa odległość od najbliższej apteki w gminie z przekroczoną liczbą mieszkańców.
      Jednak nie bez powodu kryteriów demograficznych nie zachwalaliśmy w artykule. Jeśli któreś z kryteriów ma faktycznie betonować rynek, to właśnie to populacyjne.

      • 78looki

        „Jeśli któreś z kryteriów ma faktycznie betonować rynek, to właśnie to populacyjne.”
        Cieszę się, żę to zauważyliście. Ograniczenia demograficzne są jakąś pomyłką w obecnej sytuacji. Pozdrawiam.

  • leuvaarden20

    Trochę przerysowana jest rzeczywistość przedstawiona w artykule. Dla autora, może dobro pacjenta jest najważniejsze, ale lwia część farmaceutów, nie traktuje tak „wzniośle” swojego zawodu albo takie podejście kończy się na deklaracjach. Nie ma co idealizować. W miejsce sieciowych aptek, powstaną podobne masowe apteki farmaceutów, tylko, że z wyższymi cenami. Ktoś sobie wyobraża aptekę świadczącą wysoki poziom opieki farmaceutycznej np. w galerii handlowej w dużym mieście?
    Ponadto młodzi chcą mieć swoje apteki, ale znowu – dla zdecydowanej większości założenie apteki pozostaje poza możliwościami finansowymi.
    Ograniczenie rynku dla sieci, możliwe że spowoduje minimalny wzrost jakości usług, ale na pewno spowoduje podniesienie cen i zmniejszenie ilości otwieranych aptek. Analogicznie można byłoby zakazać tworzenia sieci restauracji, bo w takich jedzenie jest najczęściej niezdrowe, brzydko podane, mniej smaczne i łatwiej się o zatrucie pokarmowe, a personel nie ma pojęcia o gotowaniu. Jednak ludzie do nich chodzą, a właściciele restauracji „lepszych” nie domagają się ograniczenia rynku…
    Jeszcze wyjdzie ta nowelizacja farmaceutą i pacjentom bokiem.

    • FARMAceuci

      Dziękujemy za ten komentarz, część poruszonych w nim zagadnień to też nasze wątpliwości.
      Co do przerysowania… jeszcze bardziej przerysowana jest rzeczywistość przedstawiona przez sieciowców: nowoczesne innowacyjne apteki z wykwalifikowanym personelem i wysoką jakością obsługi. A w praktyce tani technicy (nie obrażając techników, po prostu ich zatrudnianie to mniejszy koszt), całe ściany suplementów i rekomendacja oparta o target. Tak po prostu jest.
      Podobnie argument, że sieci lepiej negocjują z dostawcami i mają leki taniej, jest tylko częściowo prawdziwy. Owszem, większe zamówienie to większy rabat o kilka %, ale nie kilkadziesiąt. Leki które są naprawdę dużo tańsze (szczepionki, przeciwzakrzepowe i na cukrzycę) są sprzedawane w sieciach poniżej ceny zakupu więc to nie zasługa lepszej siły negocjacji, tylko dumpingu, z którym i tak ma się rozprawić MZ nową ustawą PF. Dla pacjenta to autentyczny szok, jak lek kupowany za 150zł (cena netto + VAT) dostawał za 80zł. Ale te ceny i tak wzrosną w miarę jak sieci przejmują rynek. Wspomniany lek już kosztuje 100-110zł. Albo go „nie ma”, jeśli na recepcie brak jest innych leków, na których stratę można odbić.
      Natomiast te sieci, które dokładają do biznesu pieniędzmi z wywozu, faktycznie podniosą ceny… albo się zamkną (przy założeniu, ze ustawa ograniczy wywóz).
      Co do galerii – nie, nie wyobrażamy sobie, może co najwyżej z lepszym poradnictwem:) Z pewnością powstaną masowe apteki farmaceutów, ale przynajmniej ci z indywidualnym podejściem do pacjenta będą mieli szansę.
      Co do młodych – tak, dla większości tak. Obecnie jednak nawet mniejszość nie otworzy. Nikt nie otwiera. W ciągu ostatnich 2 lat słyszeliśmy tylko dwójce farmaceutów, którzy razem otworzyli swoją placówkę (poza nami oczywiście).
      Porównanie z siecią restauracji jest całkiem trafne (może poza tym, że każdy wie, że tani fastfood jest niezdrowy, a w przypadku leków wybór nie jest taki świadomy). Jednak w restauracjach nie sprzedaje się dań za połowę kosztów produkcji, nawet w najtańszych punkach. Nie ma dań dnia za 5zł. Tylko na rynku aptek panuje dzicz, bo apteki nie są otwierane za pieniądze z dochodów, tylko z innych działalności. Bardzo szemranych… http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,21128108,albo-zdrowie-albo-praca-zastraszani-inspektorzy-gif.html
      Nasze rozumowanie opiera się na tym, że pacjent objęty opieką farmaceutyczną ostatecznie wyda mniej w aptece (polski pacjent stosuje naprawdę wiele niepotrzebnych preparatów). Sprawdziło się to u nas – pacjent, z którym siadamy na konsultacji, zawsze stosuje i kupuje mniej, a nie więcej leków. Co jest lepsze dla jego portfela i dla jego zdrowia. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za rozwój Opieki. Ostatecznie to na tym nam zależy. Sieci aptek i tak nie zamierzamy rozwijać.

      • leuvaarden20

        Rozumiem, że sieciówki to wiele patologii, ale uważam, że na dłuższą metę proponowane rozwiązania okażą się szkodliwe. Będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo będą niższe płace i trudniej będzie o prace – szczególnie współczuję farmaceutą pracującym w dużych miastach. Nowelizacja to popularne „leczenie dżumy cholerą”.

        Można trzymać kciuki za opiekę, ale czemu nie znam, żadnej innej apteki oprócz Waszej, w której byłaby prowadzona? Udowadniacie, że ustawowa zmiana nie jest potrzeba – jest potrzebna zmiana w podejściu farmaceutów. A to jest coś co mogą oferować apteki prywatne i tym przyciągać pacjentów.
        Niestety myślę, że pacjenci patrząc na aptekę sieciową i prywatną nie odczuwają różnicy w poziomie obsługi, a jest to pole na którym mogła by się nawiązać rywalizacja.

        Dodam tylko, że piszę to z perspektywy farmaceuty nieaptecznego 😛

        • Jest wiele znaków zapytania. Ale jeśli jest jakakolwiek szansa, że proponowane zmiany pozwolą na rozwój Opieki Farmaceutycznej, jesteśmy za. Po prostu. Bo jeśli miałoby zostać tak jak jest teraz, nie mamy nadziei że coś się zmieni na plus. Apteki indywidualne naprawdę walczą o przetrwanie.

          Nam się udało, ale jeśli mamy kontynuować to co robimy, nawet my potrzebujemy jakiejś stabilizacji. Samo to, że drzwi w drzwi w każdej chwili obok nas może się otworzyć kolejna apteka sprawia, niezależnie czy jest potrzebna pacjentom, czy nie, sprawia, że nie możemy w pełni poświęcić się usługom i nowym rozwiązaniom.

  • Adam Tomaszyk

    Dziękuję za kontynuowanie wątku. Czekam na część trzecią, czyli ustawę po akceptacji w Sejmie. Może wyglądać całkiem inaczej niż proponowane zmiany. Mam kilka uwag. Zaznaczam jednak, że nie są to frazesy wyciągnięte z książek ekonomicznych jak zarzucano mi wcześniej ( odnośnie 1 części na facebooku ) lecz REALIA w funkcjonujemy.

    Na wstępie piszesz:
    „Choć teoria była dobra, w praktyka pokazała, że przepisy były nie do wyegzekwowania. Nieuczciwi przedsiębiorcy są nagminnie karani odbieraniem zezwoleń, ale na miejsce jednej zamkniętej apteki otwierają zaraz kolejna. Proponowane zmiany znacznie ułatwią egzekwowanie przepisów…”
    Czy zatem rozsądnym pomysłem uregulowanie i tak już znacznie uregulowanego rynku ? Czy rozsądne jest zmniejszenie regulacji i danie wszystkim równych praw i możliwości otwarcia apteki oraz jednolitego podatku ?

    „Wprowadzenie ustawy doprowadzi do wzrostu cen leków. FAŁSZ”- moim zdaniem PRAWDA. Dajemy farmaceutom prawo do monopolizacji określonego ustawą obszaru. To znaczy że klient który chce kupić lek A taniej, nie pójdzie drzwi obok do sąsiedniej apteki i nie porówna cen, lecz będzie miał wybór: Kupie tutaj, albo muszę jechać x km dalej bo dopiero tam ustawowo stoi następna apteka. Farmaceuta który jest pewny, że w jego sąsiedztwie nie otworzy się konkurencja może ustalać wyższe marże na lekach. Poszkodowany jest pacjent.

    „Ustawa zahamuje innowacyjność i rozwój polskich aptek. FAŁSZ” moim zdaniem PRAWDA. Farmaceuta w aptece enklawie nie przyduszony konkurencją, ani koniecznością dostosowania się do wymogów klienta „bo przecież i tak muszą u mnie kupić leki. Niczego innego w pobliżu nie ma” nie reaguje na zmieniające się realia tak szybko jak trzy apteki obok siebie walczące o klienta.

    „Przecież farmaceuci też są nastawieni na zysk. Apteka to nie instytucja charytatywna. FAŁSZ” moim zdaniem PRAWDA. Sam diagnozujesz problem w dalszej części artykułu „Oczywistym jest to, że etyką i troską farmaceuta nie wykarmi rodziny. Jednak to one stanowią dla nas wartości nadrzędne” Powiedz mi jednak, jak można prowadzić jakikolwiek biznes nie osiągając zysku ? Państwo, Fundacja, Rodzice mają całe życie dopłacać do tego że prowadzisz aptekę ? Jeśli nie to jakiej wysokości jest próg „zysku po to aby przeżyć” a „zysku z chciwości” ?

    Pozdrawiam

    • leuvaarden20

      Popieram.
      Ponadto na podwyżkę cen wpłynie to, że nie będą zamawiane przez sieć hurtowo, tylko przez pojedyncze apteki.

      Całe szczęście że farmaceuci nie są nastawieni na zysk. Mniej nowych aptek, to automatycznie mniejsze zapotrzebowanie na pracę farmaceutów, a mniejsze zapotrzebowanie to mniejsza pensja 😉

      • Adam Tomaszyk

        Farmaceuci, lekarze, pielęgniarki, adwokaci, sędziowie, piłkarze, budowlańcy, kierowcy, piekarze i wszyscy inni są nastawieni na zysk. Bez zysku nie da się prowadzić działalności. Nie masz zysku = nie trafiasz w gusta klientów = upadasz.

        • FARMAceuci

          Nie pisaliśmy, że farmaceuci chcą pracować za darmo, tylko że nie są zorientowani/nastawieni na zysk. To są 2 różne rzeczy. To nie jest sprawa zero-jedynkowa, tylko co jest priorytetem. Wyjaśniliśmy w artykule – proszę to przemyśleć. Mamy stałe zapytania o nasze apteki, o działalność, o usługi, o opiekę farmaceutyczną. Nikt nie pyta, „ile można z tego wyciągnąć”. Ludzie chcą się rozwijać, wykorzystywać swoją wiedzę, byś doradcami, a nie sprzedawcami. Jasne ze to nie sprawa misji czy powołania, to są jeszcze większe frazesy:) Ale to sprawa ambicji i satysfakcji zawodowej. Wierz mi że farmaceuta ma bardzo dużo do zaoferowania pacjentom. Niestety wiedza nie jest w cenie, bo leki to taki towar, który trzeba stosować z umiarem i tylko wtedy, kiedy to konieczne. Dobry farmaceuta zarekomenduje najpierw zmianę nawyków żywieniowych, wypróbowanie naturalnego środka, zmianę stylu życia… dopiero później sprzeda lek. Tak nas uczono. Po prostu. I to właśnie jest niezorientowanie na zysk. 🙂

          • Adam Tomaszyk

            Rozumiem, że farmaceuta pracujący w aptece sieciowej jest zły, zły jest również jego szef bo zarabiają na tym więcej niż małe apteki a ilość pacjentów w sieciowej aptece uniemożliwia konsultacje z klientami za pierwszym stołem bo kolejka się wydłuża. Dlaczego nie możecie zrozumieć że to klient wybiera gdzie dokona zakupu i to od niego zależy przetrwanie apteki. Zdecydowanie częściej wybiera aptekę sieciową bo tam jest taniej. I nie ma tu miejsca na polemikę o wciskanie dodatkowych leków za 1 zł czy niedziałających suplementów i witaminek. Większość z Nas ma 7 par spodni a chodzi w dwóch, 2 telewizory w domu, 2 laptopy i całą gamę rzeczy użytecznych tam samo jak suplementy diety.

            p.s. Jeśli „zarekomenduje najpierw zmianę nawyków żywieniowych, wypróbowanie naturalnego środka, zmianę stylu życia… dopiero później sprzeda lek” to działa na grupę klientów to znakomicie. Kontynuuj to dalej i propaguj takie nawyki wśród kolegów i pacjentów. Natomiast jeśli pacjenta nie stać na leki z Waszej apteki to uszanujcie to albo obniżcie ceny. Załatwianie sprawy ustawami ograniczającymi pacjentowi wybór jest szkodą dla klienta.

            Pozdrawiam.

          • FARMAceuci

            Adam znów odpływasz. Nie napisaliśmy, że zły jest farmaceuta w sieci, tylko że nie może się w niej rozwijać. Też pracowaliśmy w sieciach.

            I znów przyczepiasz się do naszych aptek. Byłeś, widziałeś? Skąd pomysł, że pacjenta nie stać, że nie wybiera naszej/naszych placówek?:) Nasze wnioski opierają się na obserwacjach zachowań pacjentów i nie są to zbolałe narzekania, dlaczego jest tak a nie inaczej. Nam biznes kwitnie. Widzimy, że idziemy dobrą drogą. Stąd cała inicjatywa Apteka na Poziomie i tylu farmaceutów ją śledzi. Pozdrawiam:)

          • Adam Tomaszyk

            „Nam biznes kwitnie. Widzimy, że idziemy dobrą drogą. Stąd cała inicjatywa Apteka na Poziomie i tylu farmaceutów ją śledzi. ” Bardzo mnie to cieszy. Oferujecie im to czego oczekują. Do tego powinniście dążyć. W Waszej Aptece nie byłem, nie wiem nawet gdzie jest. Wiem natomiast dlaczego klienci wybierają gdzie robić zakupy leków.
            Jestem jednak zdania że skoro preferencje klientów są takie, że większa część z nich robi zakupy w sieciówkach to nie powinniśmy im tego wyboru ograniczać ustawami. Jeśli to Wy przodujecie w swoim rejonie to inni powinni się tego uczyć.
            Pozdrawiam.
            p.s. czekam na Waszą opinię po zatwierdzeniu zmian w PF.

          • Aleksandra

            Przede wszystkim od razu widać, że nie masz pojęcia o farmacji i farmaceutach pisząc KLIENT zamiast PACJENT. To jest podstawa naszego zawodu. Logiczne jest, że każdy chce/musi zarabiać, ale to, co obecnie dzieje się na rynku aptecznym jest kompletną tragedią i bałaganem. Znam dwie wieloletnie, rodzinne apteki, które są wykończone przez sieciówki i znam farmaceutów, którzy mimo wieloletniego doświadczenia w sieciówce zostali potraktowani na zasadzie „stój i nabijaj na kasę”. Poza tym wiem, jak farmaceuci muszą się w aptekach sieciowych nagimnastykować, żeby nie została im obniżona pensja… (np. obowiązkowo namawiać pacjenta, żeby skorzystał z promocji na jakiś suplement/krem etc., bo mają zakaz wydania paragonu na jeden produkt). To wszystko jest chore i mam nadzieję, że nowela jakoś to wszystko uporządkuje.

          • karolkolacz

            Sorki ale jak kupuje leki dla innego pacjenta to nie jestem pacjentem tylko klientem bo mogę leki kupować nie dla siebie. Jak obsługujesz kogoś w aptece to w rzeczywistości nie wiesz czy masz do czynienia z pacjentem czy klientem.

      • FARMAceuci

        Do cen i hurtowych zamówień odnieśliśmy się niżej pod Twoim pierwszym postem.

        A co do pensji to trochę bardziej skomplikowane. W naszej branży bardzo zależą od tego, dlaczego w ogóle ktoś zatrudnia farmaceutę. Jeśli dlatego, że musi, to bierze byle kogo. Byle był tzw. „papier” i pieczątka na odwrocie recepty. Pensja też zwykle jest też wtedy niska i rotacja jest duża. Jednak apteki mają przejść ewolucję. Planuje się też wprowadzenie Opieki Farmaceutycznej, w której pacjent przypisany jest do farmaceuty, nie do apteki. Ale nawet bez tego farmaceuta związany z lokalną społecznością jest niezastąpiony i może wynegocjować większą stawkę. W modelu opartym o niską cenę, dla klienta wszystko jedno, kto poda pudełko z półki, bo przychodzi do apteki tylko dlatego, że to pudełko jest na promocji. Tym samym dla właścicieli podawać może byle kto, byle był uśmiechnięty i miał czysty fartuch.